Kobieta bluszcz

17 07 10  |  forum

Najczęściej jest piękna, atrakcyjna, dowcipna i w zasadzie mogłaby mieć każdego Tyle, że ją interesują wyłącznie żonaci mężczyźni. Owija się wokół nich jak winorośl i wysysa soki do czasu, aż ofiara nie ulegnie jej urokowi. Psychologowie mówią o nich kleptomanki miłości

Żaden mi się nie oprze

Ich zwierzenia wyglądają podobnie – miały wielu partnerów, ale tak naprawdę są nieszczęśliwe w miłości. W ich życiu dochodziło do tragedii, rozstań, niespełnionych obietnic. I prawie zawsze na obiekt swoich westchnień wybierały tych mężczyzn, którzy byli już zaangażowani uczuciowo w inny związek. Zdobycie takiego partnera jest dla nich wyzwaniem oraz obsesyjną chęcią udowodnienia sobie, że “żaden mi się nie oprze”. Zdaniem psychologów kleptomania miłości to rodzaj choroby, uzależnienia od zdobywania “cudzej własności”.

- Ewa była moją przyjaciółką od zawsze. Wiedziałam, że podoba się mężczyznom, że ma ogromne powodzenie. Ale ona jakoś nie zwracała na nich uwagi. Owszem umawiała się na randki, z jednym nawet była zaręczona, ale ostatecznie nic z tego nie wyszło. Twierdziła, że nie czuje „dreszczyku emocji”. Poczuła go dopiero wtedy, kiedy to ja wyszłam za mąż. Nagle okazało się, że jedynym mężczyzną, którego pragnie jest mój Paweł. Przemieniała się przy nim w wygłodniałą kocicę, kusiła, prowokowała. W końcu uległ, choć jeszcze tego samego dnia zerwał z nią wszelkie kontakty i błagał mnie o wybaczenie. Dla mnie było już jednak za późno. Jednego dnia straciłam i męża i przyjaciółkę – wspomina Monika, 25-letnia nauczycielka z Poznania.

- Kleptomanki automatycznie poszukują miłości skazanej na niepowodzenie. Angażują się w związki, które bardzo rzadko mają szansę na przetrwanie. Wybranek tak naprawdę nie jest ich wymarzonym kochankiem, miłością życia, tylko wyzwaniem. Celem do zdobycia. Zwierzyną podczas polowania – wyjaśnia Doris Grimm, niemiecka psycholog i seksuolog.

Dobry, bo cudzy

Emmanuelle Bernhard, autorka opowiadania “Jego żona” opisuje historię kobiety, która zakochuje się w żonatym mężczyźnie. Spotyka się z nim po pracy, kradnie potajemne randki, a nawet kolekcjonuje prezerwatywy, które zużyli podczas miłosnych szaleństw. Kiedy po jakimś czasie dowiaduje się, że jej ukochany jest kawalerem – czar pryska. Nie ma żony – nie ma rywalki. Nie ma rywalki – nie ma o co walczyć. Kobieta czuje się oszukana.

Kleptomanki miłości tkwią w stanie zakochania tak długo, jak długo ich ofiara stawia opór. Kiedy mężczyzna naprawdę traci głowę, zaczyna przebąkiwać o rozwodzie i wspólnym życiu, kobiety-bluszcze tracą zainteresowanie. – To tak jak w tej piosence – mówi Violetta Nowacka, psycholog z Polskiego Towarzystwa Psychologicznego – “nie o to chodzi, by złapać króliczka, ale by gonić go”. Terapeuci zgodnie twierdzą, że podświadomym celem i obiektem erotycznym kleptomanki tak naprawdę nie jest mężczyzna, ale … jego partnerka. Osoba, z którą kobieta-bluszcz rywalizuje o względy kochanka. To ona jest wyzwaniem. To z nią należy stanąć do pojedynku i wyjść z niego zwycięsko. Fakt, że przy okazji rani się wiele osób – dla kleptomanek najczęściej w ogóle nie jest istotny.

- Karolina zawsze była lepsza ode mnie. Miała lepsze stopnie, lepsze ciuchy, nawet fajniejszych rodziców. Wszystko jej się udawało. Kiedy zaczęła spotykać się ze swoim pierwszym chłopakiem, zazdrościłam jej tych przeżyć, wypieków na policzkach, miłosnych liścików. Postanowiłam go odbić. W końcu się we mnie zakochał, a ja po raz pierwszy w życiu poczułam, że wygrałam, że jednak jestem w czymś od niej lepsza. Wtedy czułam satysfakcję, dziś wstydzę się tych wspomnień – opowiada 32-letnia Małgorzata z Warszawy.

Gra w pończoszkę

Kobiety-bluszcze dość często stosują wyrafinowane gry psychologiczne, zwłaszcza w miejscach publicznych. Ich ulubioną zabawą jest “gra w pończoszkę” – przez psychologów zaliczana do gier seksualnych i stosowana głównie przez panie, które chcą zwrócić uwagę płci przeciwnej i wyprowadzić z równowagi przedstawicielki własnej. Gra wiąże się z ekshibicjonizmem, histeryczną naturą skłonną do prowokacji i obsesyjną chęcią bycia podziwianym. Przeprowadza się ją najczęściej wśród nieznajomych osób. Atrakcyjna kobieta głośno zauważa, iż poszło jej oczko w pończoszce, przez co automatycznie skupia uwagę panów na własnych nogach i wywołuje irytację na twarzach towarzyszących im pań. Bardziej ekstremalna wersja gry polega na zwracaniu uwagi na własny biust (przez ostentacyjne wypychanie go do przodu czy mimowolne odsłanianie dekoltu podczas rozmowy) lub nadmierne wiercenie się, które psychologowie określają jako sygnał dostępności seksualnej. Kiedy potencjalna ofiara zwraca w końcu uwagę na kleptomankę, ta rozpoczyna kolejny etap swoich działań – uwodzenie. Im większe zainteresowanie ze strony mężczyzny (a złość ze strony jego partnerki), tym silniejsze podniecenie kobiety-bluszcza. Adorowanie w miejscu publicznym stanowi dla nich wyjątkowo ekscytujące wzywanie.

- Początkowo zapraszałam Iwonę na każdą imprezę, bo była prawdziwą duszą towarzystwa. Zawsze w dobrym nastroju, uśmiechnięta, rozrywkowa. Z czasem coraz więcej osób zaczęło mi zwracać uwagę, że moja koleżanka zachowuje się prowokacyjnie. Kokietuje wszystkich możliwych facetów, niby od niechcenia odsłania dekolt, maluje błyszczykiem usta i zbyt blisko podchodzi do swoich rozmówców. Kiedy mój chłopak przetańczył z nią pół nocy, postanowiłam ochłodzić moje stosunki z Iwoną. I chyba dobrze się stało – mówi Anna, 24-letnia studentka prawa.

Ekshibicjonizm

Kleptomanki miłości bardzo często cierpią na zaburzenia ekshibicjonistyczne. Takie zachowania to dla nich forma egzystencji oraz droga realizacji seksualnej. Czyjeś zainteresowanie odblokowuje stany napięcia i wywołuje stan podniecenia. Duże znaczenie ma tu okres dzieciństwa, a zwłaszcza relacje między córką a matką. – Moją pacjentką była kiedyś dziewczyna, której matka nie pozwalała dorosnąć. Do późnego roku życia ubierała ją w sukienki z falbankami, krótko przycinała paznokcie i wmawiała, że jest dzieckiem. To wywoływało w dziewczynie zaniżoną ocenę własnej wartości – opowiada Violetta Nowacka. Trudno jej było nawiązać kontakt z rówieśnicami, które w tym samym czasie robiły wszystko, by podkreślić swoją kobiecość. Ona czuła się kobietą drugiej kategorii, na którą nigdy nie spojrzy żaden mężczyzna. Nie starała nawet czuć się seksowna, jej głównym celem było raczej zdobycie uznania u matki. Kiedy wreszcie udało jej się wyrwać z więzienia wiecznego dzieciństwa, zaczęła obsesyjnie podkreślać swoje atuty. Zakładała wyzywające stroje, na balu maturalnym wykonała publiczny striptiz, a nowe znajomości zaczynała od pójścia z mężczyzną do łóżka. Oczywiście – mężczyzną zajętym. Przez lata tłumiona kobiecość w końcu eksplodowała, tyle tylko, że przyjęła jedną z bardziej ekstremalnych form.

Walka z ośmiornicą

Kleptomanki mogą być kobietami niebezpiecznymi. Trudno im stawić czoła, zwłaszcza kiedy upatrzą sobie kolejną ofiarę i zaczną robić wszystko, by ją zdobyć. Jak w takiej sytuacji się zachować?

1. Jeśli kleptomanką jest twoja koleżanka – unikaj z nią dalszych spotkań. Ogranicz wasze wspólne wypady i nie zapraszaj do domu. Im mniej będzie miała okazji do zarzucenia sieci na twojego partnera, tym lepiej.

2. Pamiętaj, że upór kleptomanki nie trwa długo. Jeśli widzi, że jej szanse na zdobycie twojego faceta są małe, zacznie szukać innej ofiary. Kobiety te nie mają ochoty walczyć, kiedy walka z góry skazana jest na niepowodzenie. Wolą zająć się kimś, kto od razu odpowie na ich zaloty.

3. Daj od razu do zrozumienia, że znasz jej plany i uprzedź, że nie masz zamiaru pozostać obojętna. Kleptomanki nie lubią zbyt wielu przeszkód na swojej drodze.

4. Jeśli kleptomanka zaczyna uwodzić twojego partnera w miejscu publicznym, nie okazuj zazdrości. O to jej przede wszystkim chodzi. Zamiast tego lepiej skwituj dowcipem jej zachowanie i oznajmij, że nie jest bynajmniej seksowna, tylko raczej śmieszna i żałosna.

5. Zdemaskuj ją najszybciej jak potrafisz. Kobiety bluszcze nie lubią grać w otwarte karty. Kiedy zorientują się, że są obserwowane, a każdy ich ruch pilnie śledzony, poszukają innej ofiary.

Natasza Chyrzyński

Skomentuj

Musisz sie zalogowac to post a comment.